poniedziałek, 9 stycznia 2017

Od Arwen

Moja podróż trwała już koło roku. Nigdzie nie zaznałam miejsca na stałe, cały czas działo się coś przez co zmuszona byłam ruszać w dalszą drogę. Poza zmęczeniem i wiecznym poczuciem strachu, doskwierała mi przede wszystkim samotność. Niekiedy zaczynałam mówić sama do siebie, ugh. Teraz pewnie nie będzie inaczej. Jeśli znajdę tereny obfite w zwierzynę, najpewniej zostanę stamtąd przepędzona. Jeśli nie przez wilki, to przez te cholerne Isomi.
A tymczasem, szłam jakimś lasem. Nawet nie wiem gdzie jestem. Śnieg przykrył dosłownie wszystko, przez co ciężko było się zorientować gdzie się akurat znajdowało. Warstwa białego puchu była na tyle gruba, że mimo długich łap, śnieg sięgał mojej piersi, toteż wyglądałam jak kaczka, brnąc na przód mimo tego wszystkiego.
Nagle usłyszałam cichy szelest po mojej lewej stronie i zdążyłam zauważyć sam cień postaci szybko przemykającej między krzewami. Wyprostowałam się, by choć spróbować wyglądać na godniejszą przeciwniczkę i może odstraszyć potencjalne zagrożenie. Bo prawda jest taka, że gdyby do jakiejkolwiek konfrontacji doszło, niechlubnie bym ją przegrała. Moim jedynym ratunkiem zawsze była ucieczka. Długie łapy na coś się przydają, huh? Dopiero w sytuacji bez wyjścia, kiedy jestem przyparta do tego przysłowiowego "muru", próbuję walczyć, bo... Po co się narażać?
I znów. Znów coś usłyszałam, ale tym razem nic nie dostrzegłam.
Warknęłam cicho, ukazując światu swe kły.
Nagle zza drzew dojrzałam zarys postaci. Wilka. Był trochę większy ode mnie, po czym wnioskuję, że to basior. Uspokoiłam się nieznacznie, gdy spokojnym, powolnym krokiem zaczął zbliżać się do mnie, ukazując mi swój wygląd. Jednak, to dalej było niepokojące. Jakiś obcy basior powoli i spokojnie zbliża się w twoim kierunku, nie spuszczając z ciebie oczu. Chociaż, z drugiej strony, nie wyglądał na kogoś, kto chciałby zrobić mi krzywdę.
- Kim jesteś? - Spytałam, patrząc na niego z zaciekawieniem.
- Nazywam się Sythe. A ty to...?
- Mam na imię Arwen. - Odpowiedziałam i zawiesiłam na nim swój wzrok.

>Sythe?<

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz