poniedziałek, 9 stycznia 2017

Od Assuva CD Eresy

Jaskinia wadery była przyjemnie urządzona, a hodowla roślin bardzo mi się spodobała.
-Jak chcesz to możesz dzielić tą jaskinie ze mną póki nie znajdziesz swojej, w sumie to zawsze możemy mieszkać tu we dwoje. Daj znać jak podejmiesz decyzje As.-Powiedziała.
Spojrzałem na nią i się uśmiechnąłem.
-Im więcej tym weselej.-Powiedziałem.-W końcu nikt nie chce zostać sam, prawda?-Dodałem.
-Pewnie.-Odwzajemniła uśmiech.
-Mogę zostać tu na dwa/trzy dni póki czegoś sobie nie znajdę?-Spytałem.
-Tak.-Powiedziała.
Wtem usłyszałem na dworze ryk. Niedźwiedź? raczej nie w tych stronach. Isomi to też nie było, a więc co? Wyszedłem z jaskini i rozejrzałem się wokół.
-Wydawało mi się?-Szepnąłem.
-Coś się stało?-Spytała wadera.
-Nie, nic.-Odrzekłem uśmiechem.-Zaprowadzisz mnie do alfy?
-Jasne, chodźmy.-Powiedziała i wyszła z jaskini dając mi znak żeby iść za nią.
Wcześniejszy ryk musiał mi się wydawać, więc lekko się rozluźniłem i podbiegłem do wadera. Szliśmy obok siebie, gdy nagle znów między drzewami rozległ się ryk.
-Słyszałeś?-Spytała.
-Tak.-Odrzekłem.-Pójdę sprawdzić.-Powiedziałem.
Z miejsca ruszyłem biegiem.
-Ej..czekaj!-Krzyknęła i pobiegła za mną.
Po chwili byliśmy na otartej przestrzeni, gdzie ukazał się dość nie częsty widok. Kilka dzików atakowało żbika. Kotowate zwierzę było już na skraju wyczerpania, całe poranione.
-Eresa, zaczekaj tu chwilę.-Powiedziałem.
-Hę? Co?-Spytała zaskoczona.
Ruszyłem biegiem w stronę dzików, warcząc tak jak podczas polowania. Zaskoczone dziki chyba zrezygnowały i zaczęły uciekać, a żbik leżał pół żywy na śniegu. Miał złamane dwie łapy i liczne rany po bokach. Na szczęście nic nie stało mu się w głowę. Delikatnie go podniosłem i położyłem na grzbiecie. Wtem podbiegła do mnie Eresa.
-Muszę go szybko opatrzyć.-Powiedziałem.-I unieruchomić złamania. Potem pójdę do alfy, dobrze?-Powiedziałem tak spokojnie jak umiałem.
Krew dosłownie mnie zalała, gdy zobaczyłem te dziki i bezbronnego kota.

*po powrocie i opatrzeniu żbika*

Westchnąłem z ulgą. Nim kotowaty będzie zdrowy upłynie jakiś miesiąc, więc przez ten czas będę się nim opiekował.
-Idziemy do alfy?-Spytała wadera, która pomogła mi opatrzyć zwierzaka.
-Pewnie.-Uśmiechnąłem się i podbiegłem do niej. Wyszliśmy z jaskini i trafiliśmy wprost na jakiegoś basiora. Odskoczyłem do tyłu zaskoczony.
<Eresa?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz