niedziela, 8 stycznia 2017

Od Shin-Ah CD Sythe'a

Cisza sprawiła że poczułam się trochę niezręcznie przez natłok informacji. Nagle Ao wyszedł z mojej sierści, co chyba oznaczało że jesteśmy w niebezpieczeństwie. Dzięki oczom smoka rozejrzałam się wokół. Pól kilometra stąd są Isomi i biegną w naszą stronę.
-Sythe.-Powiedziałam.
Basior podniósł głowę i spojrzał na mnie pytająco.
-Isomi, Księżycowe Demony, są niedaleko i biegną w tym kierunku.-Powiedziałam.
Basior natychmiast wstał i rozejrzał się wokół.
-Gdzie są?-Spytał.
-Pół kilometra stąd, dwa na wschodzie,trzy na północy.-Powiedziałam. Tylko tylu zauważyłam.-Powiedziałam.
Basior rozejrzał się wokół. Za nami tylko jezioro, więc jedyna droga ucieczki jest na południe. Wstałam i truchtem podeszłam do Sythe.
-Biegnij.-Powiedział.
-Pobiegnę za tobą.-Powiedziałam.- Ao gdzieś wyskoczył. Dogonię cię za chwilę.-Dodałam.
Wilk skinął głową i poszedł przodem.
-Ao. Gdzie jesteś?-Spytałam lekko podniesionym głosem.
Wiewiórka po kilku sekundach przybiegła do mnie w wypchanymi policzkami. Uśmiechnęłam się.
-Isomi są niecałe 100 metrów stąd.-Szepnęłam.
Chwyciłam Ao do pyska i wybiłam się w powietrze w kierunku południa. Po kilku sekundach dostrzegłam Sythe i wylądowałam tuż za nim od razu biegnąc. Ao w tym czasie był już zagrzebany w mojej sierści. Po chwili biegłam prawie na równi z basiorem.
-Gdzie biegniemy?-Spytałam.
-Na otwartą przestrzeń. Niedaleko stąd jest pole.-Powiedział.
Nie minęła chwila, a już byliśmy na pokrytej śniegiem łące. Isomi zostały w lesie. Odetchnęłam z ulgą i lekko sapiąc położyłam się na śniegu.
-Za dużo jak na poranny trening.-Wysapałam. Basior usiadł niedaleko i wbił wzrok w ziemię.
-Tak w ogóle...-Zaczęłam.
Basior zerknął na mnie.
-Dziękuję że mi pomogłeś.-Uśmiechnęłam się.
-Nie...nie ma za co.-Odpowiedział basior.
Rozmowa trochę się nie kleiła. Wtem zaczął padać śnieg. Przypomniała mi się nagle pewna rzecz...
-Sythe. Czy wiesz czemu śnieg jest biały?-Spytałam.
-Ponieważ to skrystalizowana para wodna.-Powiedział.
-No, ale nie tylko.-Powiedziałam.
Wilk znów utkwił we mnie pytające spojrzenie.
-Ponieważ zapomniał jakiegoś koloru był dawniej.-Uśmiechnęłam się.
Chciałam mu poprawić humor i chyba mi się udało. Nagle w lesie rozbrzmiał ryk i odgłosy walki.
-Co to takiego?-Spytałam.
Zerknęłam w stronę lasu. Sythe wstał i skierował kroki w kierunku hałasu...
<Sythe?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz