niedziela, 8 stycznia 2017

Od Sythe'a CD Shin-Ah

Basior wyraźnie się wahał. Użyć mocy? Lepiej nie, to ściągnie do nich Isomi, a mają już wystarczająco dużo problemów... Więc co zrobić, nie ma innego wyjścia, zanim on do niej dotrze, Shin-Ah wpadnie do wody i będzie za późno. Odgłos łamiącego się lodu był coraz donośniejszy, a taflę zaczynało przedzierać spore pęknięcie. Spojrzał jeszcze raz, to na waderę, to na swoje łapy. W jednej chwili lód wokół niego rozświetlił jasny blask. Po chwili Sythe znalazł się obok Shin-Ah, której lód pękał pod opuszkami łap i szybko chwytając ją powtórzył to, co działo się przed sekundą. W oka mgnieniu oboje znaleźli się w jaskini basiora.
- Uważaj następnym razem. - Powiedział siadając przy lekko tlącym się ognisku. - Każde użycie mocy powoduje, że jestem bardziej wyczuwalny dla Isomi...
- Co? Jak to? - Zdziwiła się wadera.
- Mówiłaś o tym, że masz swoją klątwę związaną ze smoczymi kończynami... Ja też mam... Coś w tym rodzaju... - Mruknął próbując rozpalić płomień na nowo.
- Oh... Rozumiem. - Odparła jego towarzyszka, na co basior lekko się uśmiechnął.
- Możesz pocieszyć się tym, że jeśli kiedyś nas dopadną, to będziesz miała czas na ucieczkę, bo zajmą się najpierw mną... - Zaśmiał się prawie niedosłyszalnie.
Wiedział, że nie zostało mu dużo czasu, ale się tego nie obawiał. Nie miał nic, czym mógłby ryzykować. Nikt nie będzie po nim płakał, więc nie bał się o to, co się stanie kiedy już w końcu umrze. A raczej zostanie zamordowany.
Między wilkami zapanowała cisza, która po chwili stała się dość nieznośna. Atmosfera była dość gęsta.
- Więc... - Zaczęła wadera. - Masz jakąś rodzinę? - Spytała przyglądając się temu, jak Sythe rozpala ogień, a raczej usiłuje rozpalić.
- Pozostał mi jedyny żywy kuzyn, Aster... - Odpowiedział zerkając na wilczycę, ale zaraz spuścił wzrok na ziemię.
- Oh... Przykro mi, jeśli przywołałam jakieś złe wspomnienia... - Powiedziała Shin-Ah.
- Nie, nic nie szkodzi. - Sythe spróbował uśmiechnąć się do samicy.

<Shin-Ah?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz