piątek, 5 maja 2017

Od Asmodiusa CD Sythe'a

Wiosenna atmosfera gościła już na dobre na terenach watahy. Ciepłe słońce grzało krainę, delikatny wietrzyk szumiał między małymi, ledwo rozwiniętymi liśćmi rozłożystych drzew, a aura pachniała czystością i świeżością. Tym razem Asmo nie miał żadnych problemów z rozluźnieniem się. Wilki odpoczywały w popołudniowych promieniach, a towarzyszyły im śpiewy dziesiątki ptaków. Było po prostu spokojnie.
Wątek rozwijał się wokół nielicznej watahy oraz Isomi, jednak ani mała ilość członków, ani zmutowane jelenie nie zniechęcały młodszego basiora, który z ciekawością spoglądał na towarzysza.
- Nie ma ryzyka, nie ma zabawy. Moje życie, moje zasady... Trzeba jednak potrafić odróżnić odwagę od głupoty.- Stwierdził Asmo, po chwili bawiąc się źdźbłem trawy. Na jego pysku widniał delikatny uśmiech. Spotykał na swojej drodze już i odważnych, i głupich, nie ciężko ich od siebie odróżnić.
- Racja.- Przyznał Sythe, zwracając na siebie uwagę towarzysza.- Tak właściwie, co sprowadziło cię w te okolice?
Młodszy wilk ponownie się zamyślił. Ciekawość? Poszukiwanie szczęścia? Bezpiecznego miejsca? Ostoi, mimo młodego wieku?
- Szczerze mówiąc, sam nie wiem.- Oznajmił z rozbawieniem.- Nie planowałem się nigdzie zatrzymywać, chociaż wędrowałem od naprawdę sporego kawału czasu, a trafiłem tu bez większego celu. Pewnie szedłbym dalej i dalej, gdyby nie ten Isomi i twoja propozycja. Nie mniej jednak niczego nie żałuję i czuję, że dobrze postąpiłem, zostając.- Zakończył monolog, spoglądając na drugiego basiora. Sythe delikatnie się uśmiechał, z przymrużonymi ku niebu oczami.
- Cieszę się i liczę na to, że znajdą się jeszcze wilki, które postanowią zostać.
- Pozostaję z tobą w nadziejach, Przywódco.- Wyznał młodszy, ostrożnie przewracając się na plecy. Połamane żebra dawały o sobie znać przy każdym najmniejszym ruchu, a naprawiały się dosyć długo, na nieszczęście basiora. Najchętniej odrzuciłby wszystkie wspomagacze do łatania kości i poszedł pobiegać, jednak na tę chwilę nawet ta wizja go bolała i musiało mu wystarczyć świeże powietrze, błękitne niebo i słońce nad głową. Czegoż więcej chcieć?
Asmo przymknął powieki, relaksując się. Między wilkami nastała cisza, jednak nie należała ona do tych nieprzyjemnych. Teraz po prostu słowa nie były potrzebne i wygodniej było odepchnąć od siebie wszystkie problemy... A przynajmniej było cicho, dopóki młodszy wilk znowuż nie rozpoczął kolejnego tematu.
- Sythe, tak z ciekawości, jakiej jesteś rasy?
<Sythe-Panie-Alfo?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz