niedziela, 7 maja 2017

Od Maryse CD Sythe'a

Nie miała pewności co do zamiarów Sythe'a... Jednak nie zachowywał się wobec niej groźnie, nie był agresywny, ani nachalny. Był dobry, po prostu dobry i może właśnie przez to Maryse czuła się coraz lepiej w jego towarzystwie, a przynajmniej nie odczuwała chęci zaszycia się w samotności, gdzieś z dala od innych. Był miły, zaczynała lubić jego głos.
- Och... Może warto by było wykorzystać moce... Każdy wilk jest unikalny i może robić coś innego, coś pożytecznego.- Odparła na wcześniejsze wspomnienie o Isomi i sposobie na ich pokonanie. Nie było to niemożliwe, a przynajmniej tak mogło się zdawać. Nadal były to istoty fizyczne... Chociaż kto wie?
- Racja. Z czasem może się dowiemy, jak nas przybędzie.- Stwierdził biały wilk, spoglądając na waderę. Ta, wpatrując się w swoje łapy, skinęła łbem.
- Masz rację.- Przyznała, kierując spojrzenie na wyście z jaskini. Było dopiero co po południu, a oni leżeli w chłodnej, kamiennej grocie. Neru spoczywał gdzieś w okolicy, najpewniej na drzewach i mimo braku wiewiórki przy sobie, wadera nie czuła niepokoju. Z jakiegoś powodu jaskinia Przywódcy wydawała jej się bezpieczna... I właśnie przez to odczuła największy ból. Wiedziała, że zbyt łatwo się do wszystkiego i wszystkich przywiązuje i miała do siebie o to żal. Coraz mniej podobała jej się wizja wyprowadzki do własnej jaskini, szczególnie kiedy miały nadchodzić chłodniejsze czasy...
Mari ułożyła łeb na łapach i przymknęła powieki.
- Jesteś zmęczona?- Spytał Sythe po krótkiej chwili, jakby zdziwiony. W końcu Maryse niedawno wstała, przecież on sam nie spał od dawna, a trzymał się dobrze.
- Nie, nie...- Pokręciła przecząco łebkiem, ponownie go unosząc, jednak nadal był pochylony w dół. Kiedy ostatni raz patrzyła w niebo? Hah, dobre pytanie.- Zastanawiam się, czy przypadkiem tobie nie przeszkadzam... W końcu jesteś Alfą i zapewne masz ważniejsze zajęcia niż spędzanie czasu w moim towarzystwie...- Stwierdziła cicho, znowuż wywiercając wzrokiem dziurę w swoich łapach.
- Skąd te przypuszczenia?- Zabrzmiał głos Alfy, na co Maryse mimowolnie skierowała uszy wzdłuż grzbietu, po czym jednak odetchnęła, krzywo się uśmiechając.
- Chyba z przyzwyczajenia... Ale mogę się mylić...- Mruknęła, usilnie zachowując spokojny ton.- Każdy ma swoje własne życie do utrzymania, a ty masz na barkach więcej niż jedno...- Szepnęła, oczekując reakcji basiora. Liczyła na to, że w żaden sposób nie uraziła Alfy, przecież nie miała tego na celu.
<Sythe?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz