piątek, 5 maja 2017

Od Sythe'a CD Asmodiusa

Sythe'a ucieszyły słowa Asmodiusa. Od tak dawna z nikim nie rozmawiał, zaczęło mu tego brakować. Wilk przerwał odkładanie potrzebnych mu chwilę temu przyrządów na swoje miejsca i przyjaźnie uśmiechnął się do swego gościa.
- Cieszę się. - powiedział. - Dopóki ci się nie polepszy możesz zostać tutaj. Potem zajmiemy się szukaniem jakiejś jaskini dla ciebie. - dodał.
- Dziękuję. - odrzekł ranny basior.
- Nie ma za co.
 Następnego dnia Sythe wcześnie rano wyszedł z jaskini, starał się to zrobić cicho, by nie zbudzić przypadkiem swego towarzysza. Miał zamiar upolować jakieś dobre śniadanie, więc starał się znaleźć trop idąc z nosem przy ziemi. Szybko wyczuł sarnę. I to niedaleko od niego samego. Rozejrzał się wokół, wziął głęboki oddech wypełniając swe płuca powietrzem i rzucił się w pogoń za przyszłą ofiarą, biegł po jej śladach i miał nadzieję, że zaraz ją dopadnie. Był głodny, co go do tego strasznie determinowało.
 Pod jego łapami pojawiła się strużka krwi, wilk wlepił w nią wzrok. Od kiedy tylko pamiętał, czuł się źle zabijając, ale na samych leśnych owocach nie był w stanie przeżyć.
- Jak mam chronić siebie i bliskich, jeśli zabicie łani powoduje u mnie lęk przed samym sobą? - mruknął przerywając otaczającą go ciszę.
Spojrzał na ciało, które leżało obok niego. Złapał ją za kark i ciągnąc po ziemi zaprowadził do jaskini, gdzie czekał Asmodius.
- Witaj. - przywitał się młodszy basior.
- Miło cię widzieć. - uśmiechnął się Sythe. - Spójrz, udało mi się ją upolować niedaleko strumienia, nigdy nie widziałem jeleniowatych tak blisko serca watahy.
 Po dość obfitym posiłku oba basiory, leżąc u progu jaskini, wygrzewały się w wiosennych promieniach słońca.
- Są tu jeszcze jakieś wilki? - spytał ni stąd, ni zowąd Asmodius, czym nieco zaskoczył Sythe'a.
- Nie. Na razie jesteśmy tylko my. - odparł zgodnie z prawdą.
- Rozumiem.
- Ciężko tu kogokolwiek znaleźć. Wilki rzadko się tu pojawiają, bo wiedzą, że Isomi są groźne. - wyjaśnił Sythe patrząc cały czas w niebo. - Chociaż są i tacy, których to przyciąga.

<Asmo?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz