piątek, 26 maja 2017

Od Sythe'a CD Maryse

- Nie, to nie jest konieczne. - odpowiedział wilk uśmiechając się. - Zresztą... I tak nie mógłbym zasnąć w miejscu takim, jak to.
Może i na takiego nie wyglądał, ale zrobiło mu się cieplej na sercu, gdy wadera zaproponowała mu sen. Wcześniej naprawdę niewiele wilków było w stosunku do niego, chociaż w małym stopniu, miłymi tak, jak Maryse. Doceniał to.
Resztę nocy spędzili na rozmowie zarówno o wszystkim, jak i o niczym.
Kiedy tylko niebo zaczęło się rozjaśniać i wszystko wokół było bardziej widoczne, ruszyli w drogę powrotną. A raczej na razie usiłowali ją znaleźć.
- Spadliśmy stąd... Czy stąd...? - zastanawiała się wadera.
Sythe natomiast wzrokiem skakał to na jedną stronę wzgórza, to na drugą.
- Nie mam pojęcia... - mruknął. - Mógłbym nas przeteleportować, ale... To działa tylko na niewielkie odległości. Nie wiem, czy nic nam się od tego nie stanie. Lepiej nie ryzykować. - powiedział rozglądając się dookoła w poszukiwaniu pomocy. A nuż ktoś ich znajdzie i im pomoże?
- Ok, a więc... Spróbujmy wejść tędy. - wilczyca wskazała na lewą stronę góry. - Jak już nam się uda zrobić choć to, zobaczymy co dalej.
Basior z chęcią przystał na propozycję Maryse. Powoli, bowiem wzgórze było całkiem strome, zaczęli wchodzić na grań. Wszędzie było błoto, toteż łapy im się osuwały, co niezmiernie przeszkadzało w wędrówce. Kiedy dotarli na górę, mieli wrażenie, że minęło co najmniej kilka godzin, tymczasem słońce tylko troszkę przesunęło się na nieboskłonie.
- Teraz którędy? Masz jakiś pomysł? - spytała Maryse.
Sythe rozejrzał się po okolicy.
- Tam jest delikatnie rozdeptana trawa, może to ślady zwierzyny?
- Albo i Isomi... - szepnęła wadera.
Wilki spojrzały na siebie. Żadne z nich nie było pewne tego, co się może wydarzyć, aczkolwiek postanowiły zaryzykować. Głód i, nie ukrywajmy, zmęczenie dawało się porządnie we znaki. Każde z nich szło z nosem przy ziemi usiłując cokolwiek wyczuć. Niestety, żadnej woni zajęcy czy też jeleni.

<Maryse?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz