piątek, 5 maja 2017

Od Sythe'a

Basior leżał pod wielkim drzewem, które dawało cień. W tak słoneczne dni jak ten, przyjemny chłód był bardzo kojący. Wilk przymknął oczy i uniósł głowę do góry. Nie miał najmniejszej ochoty opuszczać teraz tego miejsca. Nagle do jego uszu dotarł dźwięk łamanej gałązki. Natychmiastowo podniósł się z ziemi i zaczął szukać wzrokiem źródła hałasu. Po drugiej stronie polany dostrzegł waderę o czarnym kolorze sierści i długim, czerwonym ogonie.
- Kim jesteś? - spytał cicho.
- Mam na imię Maryse. - odrzekła wilczyca. - A kim jesteś ty?
- Zwę się Sythe. Szukasz watahy...? Aktualnie znajdujesz się na terenach Watahy Księżycowych Demonów... - powiedział basior powoli zbliżając się do wadery. Kiedy był w odległości kilku kroków, zza grzbietu czarnej wilczycy wychyliła się równie czarna wiewiórka obserwująca go z wyraźnym zaciekawieniem.
- Jest tu wataha...? Żyjecie tuż obok tych niebezpiecznych stworzeń? - wilk usłyszał jej niepewny głos.
- Tak, o tej porze rzadko się je spotyka, a w zimie mało które z nich zapuszcza się do głównych miejsc watahy, zresztą w których czas spędzamy najczęściej. - powiedział Sythe.
- Rozumiem... - odparła cicho Maryse.
- Nie ma tu zbyt wielu wilków. Co tutaj robisz? - spytał uśmiechając się.
Nie był to dla niego codzienny widok. Miał okazję się z kimś zaprzyjaźnić i zamierzał tę szansę wykorzystać. Może nawet nowo poznana wadera dołączy do jego watahy? Miał szczerą nadzieję, że tak się właśnie stanie.
- Kierowałam się cały czas na wschód. Nie miałam pojęcia, że to czyjeś tereny. - odparła, po czym wbiła wzrok w ziemię.
- Rozumiem. Może jesteś głodna? Mogę zaoferować ci wspólne polowanie...? - zaproponował nieśmiało basior, bał się, że się narzuca, ale ciężko było mu podjąć jakikolwiek temat.
- Sądzę, że to dobry pomysł. - zgodziła się Maryse, co niesamowicie ucieszyło Sythe'a.
Wilk skinął głową, po czym ruchem łapy wskazał jej, by szła za nim. Po kilku minutach drogi napotkali małe stadko jeleni. Uzgodnili, że ich ofiarą będzie młode, które nieco oddaliło się od matki, co sprawiało, że jest łatwym celem. Rozdzielili się, wadera zakradła się pomiędzy stado, a młode, Sythe tymczasem zaczaił się niedaleko jelonka.

<Maryse?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz