wtorek, 18 lipca 2017

Od Grelle

 Wadera otworzyła oczy leniwie się przeciągając. Stanęła na ugiętych łapach i ziewając, lekkim krokiem poszła w kierunku wyjścia z jej jaskini.
 Grota wilczycy była ozdobiona różnorakimi pochodniami, bowiem Grelle od zawsze lubiła jasne i dobrze oświetlone miejsca, a dodatkowo darzyła ten żywioł szczególną sympatią. "Podłogę" wzdłuż głównego korytarza prowadzącego do wyjścia, miała narysowane płomienie, które ciągnęły się aż od przedsionka, który wadera nazwała swoją sypialnią. Sama to zrobiła mając pod ręką węgiel oraz barwnik jednego z wielu pomarańczowych kwiatów. Po ścianach pięły się pnącza rośliny, której kwiaty kwitły na jaskrawoczerwony kolor.
 Grelle od zawsze lubiła dekorować swą jaskinię, jej brat zawsze powtarzał, że odziedziczyła to po swej matce, której niestety ona sama nie pamięta.
 Wadera stanęła przy wyjściu i wzięła głęboki oddech. Pod jej łapami rósł mech, a przed jej oczami roztaczała się wszechobecna zieleń. Wokół było pełno kwiatów, a słońce przyjemnie rzucało ciepłe promienie na jej pyszczek.
 Uśmiechnęła się i zeszła powoli ze "schodów", które wykonane były ze stosu płaskich, dużych kamieni, po czym usiadła na miękkiej trawie.
- Nie śpisz? - w uszach rozbrzmiał znajomy głos Nicholasa.
- Już nie. - odparła lekko odwracając głowę w kierunku basiora. - Piękny dziś dzień. - dodała.
- To prawda. - zgodził się wilk. - Może zapolujemy? - spytał siadając obok wadery.
- Nie ma takiej potrzeby, mam jeszcze dwa całe zające w mojej prowizorycznej spiżarni. Chodź. - powiedziała wstając z jakże wygodnego, trawiastego siedziska i wchodząc z powrotem do swej groty. Nicholas szedł zaraz za nią, aż Grelle się zatrzymała wskazując na małe zejście schodkami w dół. - Jest tu chłodniej, więc całe jedzenie trzymam właśnie w tym miejscu. - mówiąc to chwyciła zająca i podała go przyjacielowi. - Proszę, długo tu przecież nie mogą leżeć. - uśmiechnęła się.
- Dzięki. - powiedział samiec odwzajemniając uśmiech wadery.
- Nie ma za co. - odparła.
 Wyszli z jaskini, aby śniadanie zjeść w ciepłym świetle słońca. Usiedli na trawie, tam, gdzie wcześniej i zaczęli posiłek.
- Miałabym do ciebie jedną prośbę. - zagaiła Grelle, kiedy kończyli przeżuwać ostatnie kęsy, na co Nico natychmiastowo zareagował podniesieniem uszu.
- Jaką? - zapytał.
- Później będę musiała pójść do lasu nazrywać ziół, a zdaje mi się, że ty się na tym znasz lepiej. - wyjaśniła alfa. - Mam rację? - podniosła wzrok na basiora.

<Nicholas?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz