czwartek, 20 lipca 2017

Od Kyriana CD Grelle

Isomi we własnej osobie, na wyciągnięcie łapy. Od kiedy pamiętam Malakai i Isomi rywalizowali o tytuł lepszego łowcy. Niestety przegrywaliśmy, ze względu na to czym byli nasi przeciwnicy. Ale nie tym razem. Teraz to ty umrzesz.
- Cokolwiek się stanie, nie wychodź z lasu kiedy on będzie żył - powiedziałem do Grelle.
- Nie pozwolę naszemu zabójcy umrzeć - odpowiedziała. - Jeśli będzie na tyle silny żeby mnie zabić, w niczym mi nie pomożesz  - odpowiedziałem - poza tym, wataha bez Alfy nie istnieje.
Nie czekając na reakcję wadery, wszedłem na polanę, bacznie obserwując Isomi. Tylko nie patrz mu w oczy. Korzystając z paru sekund, które zajęło mu wyczucie mnie, szukałem jakichś słabych punktów na jego ciele. Czegokolwiek, co może to zabić. Kiedy wróg już zorientował się że tu jestem, nie miałem czasu do stracenia. Wysunąłem ostrza z rękawic i rzuciłem się na niego. Już miałem wbić je w jego oczy, kiedy ten odskoczył na bok i ugryzł mnie w grzbiet. Odruchowo odepchnąłem go łapą, nacinając mu pysk i wylądowałem na ziemi obok niego. Zasyczałem z bólu, a rana zaczęła krwawić.  W takim tempie umrę za minutę czy dwie. A to on ma wykitować. Nadal obserwowałem jego ciało. Pazury wysunięte tylko u prawej łapy, kły krótkie ale ostre, tylne łapy umięśnione bardziej niż u jakiegokolwiek normalnego stworzenia. Co ja mam z tobą zrobić. Niespodziewanie Isomi rzucił się w  moją stronę i zamachnął się prawą łapą. Odbiłem jego atak swoim ostrzem i prześlizgnąłem się pod nim. Bingo. Brzuch. Skóra o wiele cieńsza niż na reszcie ciała. Jeśli gdzieś mam go przebić, to właśnie tam. Zrób tylko to samo jeszcze raz. Chodziłem wokół, trzymając go na odpowiedniej odległości i czekałem aż znowu przypuści atak. Krótka chwile po tym zrobił to na co czekałem. Tak jak myślałem, nie używały mózgu tak jak powinny. Schyliłem się, unikając jego ciosu i wbiłem oba ostrza w jego brzuch. Stworzenie z rykiem zatrzymało się nade mną. Korzystając z okazji docisnąłem ostrza tak głęboko jak tylko się dało. Mam cie. Kiedy wbiłem całe, łukowym ruchem wyrwałem je z jego ciała , rozrywając brzuch. Chcąc nie chcąc, musiałem przyjąć na siebie deszcz krwi i wnętrzności Isomi. Kiedy większość wyleciała, zwierze osunęło się bezsilnie na ziemię. Wstałem   i żeby upewnić się że nie żyje , wbiłem ostrza w jego pysk. Nie wydał żadnego  , chociażby zduszonego dźwięku. Zabiłem Isomi. Kiedy zadowolony miałem iść w stronę Grelle, poczułem przeszywający ból na grzbiecie. Zanim zdążyłem coś powiedzieć, osunąłem się na ziemię i zemdlałem.

<Grelle?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz