sobota, 22 lipca 2017

Od Nicholasa, cd Grelle, Tsukimi

Grelle szła w pośpiechu. Nie był to bieg, a chód, tyle, że naprawdę szybki. Moje myśli krążyły wokoło tego, w jaki sposób pokonać Księżycowe Demony- postrach wilków od wielu pokoleń. Czy było to w ogóle możliwe? Niepokojące było ich nagłe pojawienie się w porze Vanethies, przecież nie powinny tu przebywać, było za ciepło... Czy nie byliśmy już wcale bezpieczni?
Nim wraz z Alfą znaleźliśmy opiekunkę szczeniąt, która jak się okazało przebywała w swojej jaskini, doszliśmy do wniosku, że trzeba będzie o wszystkim porozmawiać z wyżej wymienioną. Przecież musiał być jakiś sposób na powstrzymanie plagi demonów.

xXx

Od ostatnich wydarzeń minął tydzień, w ciągu którego dołączyło do nas kilka wilków, poza tym Tsukimi zaadoptowała dwójkę szczeniąt, a zabójca, noszący imię Kyrian zabił jednego Isomi, co wręcz mną wstrząsnęło, a przynajmniej zszokowało. Dla mnie jednak samego ten tydzień był cichy, niby byłem Betą watahy, jednak nie robiłem nic związanego ze swoim stanowiskiem, ponieważ zwyczajnie nie miałem co. Wszystkim zajmowała się od razu Grelle, rzadko cokolwiek ze mną analizując, nie mniej jednak nie miałem zamiaru się temu sprzeciwiać. Była młoda, jednak raczej inteligentna i póki nie potrzebowała oparcia w mojej postaci, dopóty się nie mieszałem. Dawała radę sama.
Przystanąłem przy półce z ziołami owiniętymi w płaty skóry, podpisane za pomocą węgla. Już dawno zabierałem się za ogarnięcie tego wszystkiego, jednak najwyraźniej i tym razem nie dane mi było posprzątać zakrytej powłoką kurzu jaskini, z powodu niezapowiedzianych odwiedzin.
- Witaj Tsukimi, coś się stało?- Spytałem przyjaźnie, jednak wystraszony wyraz pyska wadery nie wskazywał na nic dobrego.
- Trójka Isomi jest w lesie, idą prosto na moją jaskinię. Musimy znaleźć Grelle.- Wymówiła na jednym tchu, a ja przez chwilę zamilkłem, musząc sobie wszystko poukładać w głowie.
- Gdzie są twoi synowie?- Spytałem szybko, wycofując się z jaskini. Jaskinia Luny była najbardziej wysunięta w las, moja była następna, czyli nie zostało wiele czasu. Z tego co było mi wiadomo, zabójca był ranny, natomiast Grelle opiekowała się nim.
- Są na zewnątrz, nie mogłam ich zostawić!- Odparła, prawie że gniewnie. Oboje wyszliśmy z jaskini, gdzie czekała dwójka szczeniąt.- Musimy...
- Musimy powiadomić watahę o niebezpieczeństwie. Powiedzieć o wszystkim Grelle, po czym wysłać kilka wilków aby informowały nas o położeniu wrogów, jednak to ostatnie omówię z Alfą.- Wymówiłem szybko, uprzednio przerywając towarzyszce. Myślenie nagle okazało się cięższe, kiedy na mózg automatycznie zaczęły mi się cisnąć słowa jednej ze znanych mi piosenek. - Nie mamy czasu do stracenia. Musimy wszystko załatwić jak najszybciej.
- Wezmę Naoki'ego i Seiji'ego do Alfy i o wszystkim jej powiem, a ty powiadomisz watahę, co ty na to?- Spytała, jednak podświadomie wiedziałem, że nie mam nic do gadania. Skinąłem tylko łbem, natomiast wadera wzięła oba maluchy i ruszyła po prostej, podczas kiedy ja wybrałem drogę okrężną. Póki co nie chciałem siać zamieszania, więc tylko kazałem wszystkim być uważnymi i nasłuchiwać głosu Alfy.Sam skierowałem się ku jaskini przywódczyni dopiero po dłuższym czasie, z piosenką w głowie.
<Grelle? Tsukimi?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz