sobota, 22 lipca 2017

Od Tsukimi

Słońce obudziło mnie o świcie, wstałam i powolnym krokiem wyszłam z mojej jaskini ziewając. Promienie słońca od razu wdarły mi się do oczy i przez kilka sekund nic nie widziałam. Atmosfera wokół była dość spokojna jak na to że Isomi mogą zaatakować w każdej chwili. Czyli wręcz idealny dzień na wędrówkę. Szybkim krokiem poszłam tylko powiedzieć alfie że idę poza teren watahy na północ sprawdzić czy Isomi się tam pojawiły. Grelle udzieliła mi pozwolenia. Po drodze w tamtym kierunku złapałam szaraka, który stał się moim śniadaniem. dalsza wędrówka szybko mi minęła, ale kiedy byłam już niedaleko granicy poczułam dziwne napięcie i miałam złe przeczucia. Zaczęłam biec przed siebie, a po drodze zauważyłam martwego białego węża. Biały wąż, który uznawany jest za boskiego posłańca został okrutnie zabity, a jego zwłoki nietknięte, barbarzyństwo. Przez chwilę poczułam furię, przez co popełniłam chyba największą głupotę, zawyłam z całych sił tuż na granicy. Szczerze, mam nadzieję że żaden wróg tego nie słyszał. Szybko wspięłam się na drzewo i patrzyłam na dół z góry. Coś nie grało. Nie poczułam obecności żadnego wilka, chociaż jestem już na terenach innej watahy. Nie ma tu śladu po żywych wilkach, a ostatni zapach tu pozostawiony jest co najwyżej sprzed 3 dni. Nagle poczułam mordercze intencje. Odwróciłam się, zaraz za mną stał Isomi we własnej osobie. Ruszyłam przed siebie jak oszalała i udało mi się go jakoś zgubić. Ukryłam się w jaskini. Serce waliło mi jak oszalałe, a pomimo tego że jestem w środku obcego terytorium, nie ma tu żywej duszy. Isomi ich powybijały czy uciekli? Rozejrzałam się po jaskini. Na jej końcu znajdują się dwa wilki, ale są słabe. Poszłam w ich kierunku. Gdy chciałam podejść bliżej usłyszałam ciche warczenie. Z moich łap wydobył się ogień i rozświetlił przestrzeń. Wtedy zobaczyłam straszny widok, dziesiątki martwych ciał wilków, które zaczęły się rozkładać i dwa wychudzone szczeniaki. Tylko dwa. Obydwa półżywe. Westchnęłam.
-Chodźcie tu, nic wam nie zrobię. - Powiedziałam. 
Nie odpowiadały, a życie w ich oczach powoli zanikało. Usiadłam i patrzyłam na nie.
-Kim jesteś? Czego chcesz? - Odezwał się jeden z nich.
-Och, jak niegrzecznie. - westchnęłam. - Najpierw należy się samemu przedstawić, ale niech Wam będzie. Nazywam się Tsukimi i jestem z Watahy Księżycowych Demonów, a wasza dwójka?
-Jestem...naoki, a to mój przybrany brat Seiji. - Powiedział.
-Z tej watahy?
Szczeniak przekręcił przecząco głową.
-Pójdziecie ze mną? - Spytałam. - Czy wolicie tu umrzeć z głodu?
-My... -Przerwał. - Nie mamy dokąd iść.
-To chodźcie ze mną.
-Nie możemy...się ruszać. - Powiedział Seiji.
-W takim razie was zaniosę. - Powiedziałam.
Oboje byli na granicy wytrzymałości. O dziwo, niesienie dwóch nie było takie ciężkie. Wyszłam z jaskini, z której wydobywał się odór zgniłych ciał i poszłam w kierunku terenów Watahy Księżycowych Demonów. Po drodze, obydwa wilczki usnęły. A kiedy wracałam, a raczej wracaliśmy po drodze nie było już żadnych Isomi. Jednak muszę zda raport z tego co się wydarzyło i spyta alfę czy mogę zaadoptować tę dwójkę. Kiedy byłam na obrzeżach watahy, poczułam lekki niepokój. Młodzi spali spokojnie, ale niedaleko nas musiało znajdować się coś niebezpiecznego. Zza krzewów wyszły dwa wilki z morderczymi intencjami, a skoro ja nie miałam ochoty się bić to obydwóch zamroziłam i przywiązałam linkami. Zaciągnięcie ich zajmie prawdopodobnie trochę czasu, siły i energii. dodatkowo niesienie tej dwójki. Westchnęłam i powoli zaciągnęłam wszystkich (szczeniaki plus tych w bryłach lodu) do jaskiń. Wszędzie było już ciemno, a alfa zawyła na znak że wszyscy mają wracać. Zawyłam na odpowiedź, a po chwili Grelle stała już przede mną lekko zaskoczona.
-Co się stało? 
-E... chwilę. - Powiedziałam zdyszana. 
Odłożyłam szczeniaki na ziemię.
-Melduję. Wilki z północnej watahy zostały zdziesiątkowane. Pojawiły się Isomi. Zamordowano białego węża. Przeżyły tylko te dwa szczeniaki, ale nie były częścią tamtej watahy. W drodze powrotnej, na granicy zaatakowały mnie dwa wrogie wilki, które znajdują się w tych bryłach lodu. To wszystko. - Powiedziałam.
-Rozumiem. Te dwa szczeniaki żyją, prawda? Co masz zamiar z nimi zrobić?
-Jeśli mogę prosić to chcę je adoptować i się nimi opiekować.
-Dobrze.
Po chwili reszta wilków z watahy się zebrała i wgapieni byli w dwie bryły lodu z wilczą mrożonką. 
-Tsukimi, rozmroź lód. Pora na przesłuchanie. Kaden, Kyrian, unieruchomcie ich.
Rozmroziłam lód ogniem, a basiory powaliły obydwa wilki, przygważdżając ich do ziemi.
-Tsukimi, weź szczeniaki do swojej jaskini. - Powiedziała.
Wzięłam te dwójkę i poszłam w stronę jaskini. Wymijając alfę szepnęłam tylko "Dziękuję". Weszłam do mojej jaskini i rozpaliłam ogień, aby ją oświetlić. Szczeniaki położyłam obok wgłębienia skalnego z wodą. Szturchnęłam je lekko nosem i po chwili się obudziły. 
-Naoki, Seiji, wstawajcie.
Obydwoje powoli otwarli oczy i doczołgali się do wody łapczywie ją pijąc. 
-Zaczekajcie tu. Przyniosę wam coś do jedzenia. 
Wyszłam na dwór, aby znaleźć jakieś zwierzę. Szczęście mi sprzyjało i udało mi się zabić śpiącego jelenia, cóż...już raczej się nie obudzi. Nagle z miejsca, gdzie przesłuchiwano tamtą dwójkę dało się usłyszeć piski i wycie oraz krzyki pełne bólu. Alfa chyba się wkurzyła. Mieli pecha i tyle. Zaciągnęłam moją ofiarę do jaskini,a tamta dwójka na jej widok zaczęła się ślinić. Położyłam jelenia obok nich i go rozprułam, dając dzieciakom dwa sporej wielkości kawałki mięsa. Po czym położyłam się spać. 
*rano*
Kiedy się obudziłam, usłyszałam donośne krzyki i skamlenie, a po chwili zupełna cisza. Cała noc tortur? Trochę współczuję, ale chyba im się należało. Chciałam wstać, ale po chwili poczułam że nie mogę. Dzieciaki spały obok mnie wtulone w moją sierść. Uroczo. Do mojej jaskini weszła Grelle, której część sierści była posklejana od krwi tamtej dwójki.
-Dzień dobry, pani alfo. -Powiedziałam.
-Mów do mnie Grelle. -Odparła.
-A więc...co wiemy od tamtej dwójki?
<Grelle?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz